Kilka weekendów w piekielnie szybkim aucie – to wygląda jak praca marzeń. Nic bardziej mylnego. Obowiązkami załogi rajdowej przez cały rok można obdzielić przynajmniej kilka osób.

W tym sezonie już rozprawiliśmy się z mitem, że rajd to tylko dzień czy dwa ścigania. Dobrze wiecie, że rywalizacja toczy się nie tylko na odcinkach, ale i w trakcie przygotowań. Trzeba zadbać o najdrobniejsze sprawy, by podczas walki z czasem zminimalizować ryzyko błędów.

O tym, jak wyglądają przygotowania do samego rajdu, mówił też Szymon Gospodarczyk, pilot Mikołaja Marczyka.

„Ja już w poniedziałek poprzedzający start zaczynam przygotowania. Czytam regulaminy, drukuję mapy, zapoznaję się z trasą. A wcześniej mamy testy, sprawdzamy, czy trasa nie pokrywa się z ubiegłoroczną, i oglądamy onboardy. Przygotowania do rajdu to nie tylko testy i zapoznanie, ale też praca, którą wykonujemy w domu, treningi fizyczne i mentalne. Czasem przygotowanie do jednego startu zajmuje dwa tygodnie” – wyjaśnił.

Trening czyni mistrza

Obowiązków jest jednak więcej. Podczas przerw między rajdami kierowca i pilot muszą zrobić wszystko, by ich ciała i umysły były gotowe do rajdu w więcej niż stu procentach. Powinni zadbać na co dzień o swoją dietę, przeplatać treningi mentalne z fizycznymi. A nawet to łączyć. Rozwiązywanie zagadek matematycznych lub logicznych i ćwiczenia na koordynację to tylko niektóre ze sposobów na to, by mózg pracował w trakcie rajdu jak najlepiej. Ale wymaga to żmudnej pracy przez cały sezon. Te drobne z pozoru rzeczy odgrywają bardzo dużą rolę w walce o mistrzowskie tytuły.

Do pracy nad głową i ciałem dochodzą oczywiście różne formy treningu za kierownicą – od wirtualnych jazd w symulatorze, który pozwala nie tylko poprawić technikę kierowania, ale i zachować pamięć mięśniową, przez różne typy pojazdów aż do rajdówki.

„Cały czas też trenuję nad swoją wydolnością fizyczną, ale nie tylko. Pracuję nad koncentracją, koordynacją, refleksem i mentalną stroną moich startów. Trenuję w gokartach, w symulatorze i czasem, choć bardzo rzadko, w samochodzie rajdowym” – mówił Mikołaj Marczyk.

Praca poza autem

Obowiązki załogi nie ograniczają się jednak tylko do trenowania i jazdy w aucie. To bardzo złożony zestaw obowiązków, które wymagają wszechstronnego przygotowania, obycia i wybiegania myślami w przyszłość.

„Między rajdami staram się zorganizować szansę dla naszego całego zespołu na starty w przyszłości. Są to zarówno działania nad pozyskiwaniem sponsorów na kolejne lata, jak i działania w stosunku do partnerów, którzy pozwalają nam w tej chwili startować. Do tego uczestniczę w konferencjach prasowych, spotkaniach z kibicami, jestem też instruktorem Akademii RS w ŠKODA Auto Szkoła. Jeśli połączymy te wszystkie aktywności, to każdy dzień jest dość intensywny” – zdradził kulisy Marczyk.

Choć załogę ŠKODA Polska Motorsport widzimy na trasach góra kilkanaście razy w roku, to warto pamiętać, że przez pozostałe dni jej członkowie ciężko pracują nad tym, by te starty były tak wyjątkowe.

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl 

Ta strona używa plików cookie

Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych w oparciu o prawa użytkownika można znajduje się w polityce prywatności opisującej wykorzystanie plików cookie i innych technologii internetowych. Poniżej można również wyrazić zgodę na przetwarzanie danych osobowych dla celów statystycznych i analizy zachowań użytkownika.