EMOCJE DO SAMEGO KOŃCA –

Emocje do samego końca – Mikołaj Marczyk o tryumfie w Rajdzie Polski

Mikołaj Marczyk jechał w Rajdzie Polski po raz pierwszy i od razu go wygrał! Oto jak wspomina niesamowite zakończenie sezonu.

Wiedziałem, że wybieramy się na wymagające zawody. Debiut w mistrzostwach Europy, 215 kilometrów oesowych, trasy dobrze znane naszym konkurentom, podwójnie punktowana runda RSMP i walka o ostateczną pozycję w sezonie.

Wiedziałem, że powinniśmy ukończyć rajd na mecie, żeby powiększyć naszą wiedzę o jeździe na szutrze i o Rajdzie Polski, a także zdobyć punkty w klasyfikacji sezonu.

Choć czułem, że jazda po szutrze sprawia mi przyjemność, to miałem świadomość, że moja wiedza jest mała. Dlatego też oczekiwania były rozsądne – spodziewałem się, że konkurenci będą szybsi, a my odegramy drugoplanową rolę, ale zrobimy postępy w trakcie rajdu.

Jako że byliśmy zapisani również w ERC, w piątek rano wystartowaliśmy do odcinka kwalifikacyjnego z najlepszymi zawodnikami Europy. Moje zdziwienie było duże, ponieważ ten OS zakończyliśmy na 4. miejscu w klasyfikacji generalnej rajdu, jako pierwsza polska załoga. Wytłumaczyłem to sobie jakoś, bo OS był w miarę prosty, łatwy do zapamiętania, bez drzew. Powiedziałem sobie: na rajdzie pewnie już tak nie będzie.

Jak się okazało, w debiucie w Rajdzie Polski staliśmy się konkurencyjną załogą. Dość szybko ułożyło się tempo i byliśmy w stanie walczyć z dwoma najszybszymi polskimi załogami – Łukaszem (Habajem – przyp. red.) i Danielem (Dymurskim) oraz Grześkiem (Grzybem) i Kubą (Wróblem). Jechało nam się naprawdę dobrze, choć widzieliśmy, że na szybszych i szerszych odcinkach łatwiej nam jechać szybko, a na węższych oesach z dużymi koleinami trochę traciliśmy. Zanotowaliśmy nawet dwa oesowe podia w klasyfikacji generalnej ERC!

W międzyczasie rajd pokazał, że jest bardzo wymagający – najszybsza Polska załoga (Łukasz Pieniążek z Przemkiem Mazurem) wypadła z rywalizacji już na OS3, a Kuba Brzeziński z Kamilem Kozdroniem uszkodzili koło na OS6.

To wszystko powodowało duże emocje. Z jednej strony bez ukończenia rajdu mogliśmy wypaść poza podium klasyfikacji mistrzostw, a z drugiej – szansa na walkę o tytuł mistrzów Polski nie była aż tak odległa. Musieliśmy to sobie wszystko z Szymonem na bieżąco układać w głowach, podołać tym zdarzeniom i starać się robić swoje.

Jedno jest pewne – zakończenie sezonu przyniosło wiele emocji. Trzy załogi walczyły do samego końca, dając z siebie wszystko. Kibice mieli dzięki temu wyjątkowe przeżycie.

Ostateczne zakończenie w klasyfikacji generalnej mistrzostw Polski pokazało, że Grzesiek Grzyb (151 pkt) został mistrzem Polski, my (150 pkt) – wicemistrzami, a Kuba z Kamilem (146 pkt) – II wicemistrzami Polski.

W klasie 2. to my zostaliśmy mistrzami Polski (140 pkt), Kuba z Kamilem (138 pkt) – wicemistrzami, a Grzesiek – II wicemistrzem (133 pkt)

Moja opinia jest trochę przewrotna. Wiadomo – tytuł jest tytułem i z pewnością bardzo miło jest być załogą nr 1. Z perspektywy uczestnika tych mistrzostw oraz kibica czuję, że trochę wszyscy jesteśmy zwycięzcami. Grzesiek nie planował startować we wszystkich rundach, a jednak dał radę zostać mistrzem, bo jego tempo było bardzo dobre.

Kuba z Kamilem już od pierwszego rajdu pokazali rozsądną i bardzo szybką jazdę. Na Rajdzie Dolnośląskim wytrzymali presję do samego końca i wygrali rajd, a w drugim dniu Rajdu Rzeszowskiego zdeklasowali konkurencję. Jeżeli chodzi o poziom sportowy, to w pełni zasługiwali na tytuł.

A my z Szymonem jakimś szczęśliwym zdarzeniem wbiliśmy się między nich. Sezon miał wzloty i upadki, ale te szutrowe rajdy przypadły nam do gustu i tak się ułożyło. Cieszymy się!

Wygrywamy Rajd Polski w klasyfikacji RSMP. To wyjątkowa impreza, na której bywałem w roli kibica. Nawet nie wiecie, jak miło przelatuje się rajdówką w miejscach, w których jeszcze niedawno dopingowało się ulubionych zawodników!

Uważam, że założenie, które postawiłem sobie przed szutrową częścią sezonu, zostało spełnione. W każdym z kolejnych rajdów mieliśmy coraz to lepsze tempo. Nikołaj Griazin, który jest dobrym punktem odniesienia, był szybszy od nas na Litwie o 1,33 s/km, a na Rajdzie Polski o 0,97 s/km.

Dziękuję bardzo wszystkim kibicom, którzy dopingowali nas podczas tego startu. Dziękuję również naszemu zespołowi – jestem dumny, że mam przy sobie takie osoby!

Cieszę się, że właśnie w taki sposób kończymy sezon. Na podsumowanie przyjdzie jeszcze czas. My przygotowujemy się już do startu w Rajdzie Barbórka Warszawska.

 

Prezentowany materiał dotyczy samochodu rajdowego i ma charakter wyłącznie wizerunkowy. Samochód ten nie jest dostępny w sprzedaży na rynku polskim.

Ta strona używa plików cookie

Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych w oparciu o prawa użytkownika można znajduje się w polityce prywatności opisującej wykorzystanie plików cookie i innych technologii internetowych. Poniżej można również wyrazić zgodę na przetwarzanie danych osobowych dla celów statystycznych i analizy zachowań użytkownika.