Jazda po linii prostej jest łatwa. Dopiero przy zakrętach widać, co potrafi kierowca. Jak pokonywać je w szybki i skuteczny, a zarazem bezpieczny sposób?

Po przeczytaniu poprzednich artykułów z tej serii wiecie już, jak zająć odpowiednią pozycję za kierownicą, jak ułożyć na niej ręce oraz gdzie patrzeć podczas jazdy. Teraz możemy zająć się czymś bardziej skomplikowanym: zakrętami.

To właśnie na zakrętach można się przekonać o swoich umiejętnościach lub ich braku. Można zwalniać bądź przyspieszać, lecz trzeba zawsze pamiętać, że na zakrętach zdarza się najwięcej pomyłek. Omówmy więc kilka podstawowych zasad pokonywania zakrętów właściwą metodą.

 

Najprostszym i najbardziej oczywistym sposobem wydaje się skręcanie zgodnie z konturem drogi, pomiędzy wytyczonymi liniami. Jednak to podejście nie jest najskuteczniejsze.

Najważniejsze jest znalezienie najlepszego toru na przejechanie zakrętu i skręcanie przez jak najkrótszy czas. W praktyce oznacza to obranie linii, która przeprowadzi nas przez zakręt po jak najprostszej trajektorii.

Jeden ze sposobów jest dosyć łatwy. Polega na określeniu jak najszerszego łuku na zakręcie, co oznacza rozpoczęcie manewru po zewnętrznej stronie naszego pasa (prawa przy skręcie w lewo i vice versa), zetknięcie się z wewnętrzną stroną pasa w środku zakrętu (w punkcie nazwanym apex lub wierzchołkiem zakrętu), a na końcu skierowanie się znowu na zewnętrzną stronę.

To jest właśnie to, co nazywamy linią geometryczną (jak przedstawiono na infografikach) – idealną drogą na pokonanie zakrętu przy stałej prędkości. Jednak trzeba pamiętać, że stała prędkość na całości tego manewru nie jest dobrym pomysłem.

Dlaczego? Ponieważ przez większość zakrętów należy przejeżdżać wolniej niż przez proste odcinki przed nimi i po nich. Stała prędkość oznaczałaby albo zbyt niską prędkość na prostych, albo zbyt wysoką na zakrętach.

Jak sobie z tym radzimy? Oczywiście hamujemy przed zakrętem i przyspieszamy zaraz po nim. To zaś nie idzie w parze z linią geometryczną, która jest symetryczna i dostosowana do stałej prędkości.

Tak więc należy podążać lepszą linią. Nazywamy ją linią idealną – nie ma kształtu łuku, lecz trajektorii hiperbolicznej. Na początku zakrętu, gdy już skończyliśmy hamować, można wykonać od razu ostry skręt. Później, w miarę przyspieszania, należy stopniowo prostować samochód.

Oznacza to, że można zacząć skręcanie nieco później niż w przypadku podążania linią geometryczną; wierzchołek (moment, w którym zbliżamy się do środka zakrętu) zaś przesuwa się trochę dalej.

Po osiągnięciu wierzchołka zakrętu można ponownie zacząć przyspieszać. W miarę wzrastającej prędkości należy prostować kierownicę i wyprostowywać tor jazdy, przemieszczając się w kierunku zewnętrznej krawędzi pasa. Ostatni punkt manewru również następuje później niż w przypadku linii geometrycznej.

Zaleta takiego rozwiązania? Jedzie się wolniej w najtrudniejszym punkcie zakrętu, lecz jednocześnie można zacząć przyspieszanie o wiele wcześniej – oznacza to, że ostatecznie jest się szybszym. Dodatkowo przez cały czas mamy lepszą kontrolę nad pojazdem.

To są powody, dla których rajdowcy stosują tę metodę i dla których warto się jej nauczyć. Należy jednak pamiętać, że droga publiczna to nie tor testowy  i musimy zachowywać szczególną ostrożność. Jak już wspomnieliśmy – na zakrętach najłatwiej o błąd, który może grozić niebezpieczeństwem nie tylko nam, ale także innym uczestnikom ruchu.

 

Prezentowany materiał dotyczy samochodu rajdowego i ma charakter wyłącznie wizerunkowy. Samochód ten nie jest dostępny w sprzedaży na rynku polskim.

Ta strona używa plików cookie

Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych w oparciu o prawa użytkownika można znajduje się w polityce prywatności opisującej wykorzystanie plików cookie i innych technologii internetowych. Poniżej można również wyrazić zgodę na przetwarzanie danych osobowych dla celów statystycznych i analizy zachowań użytkownika.