Mikołaj Marczyk i Szymon Gospodarczyk wywalczyli rajdowe wicemistrzostwo kraju, a powracająca do ścigania się na polskich drogach ŠKODA została mistrzem wśród producentów. Pełen emocji sezon RSMP zakończył się dla teamu ŠKODA Polska Motorsport równie wielkim, co niespodziewanym sukcesem.

Choć debiut Marczyka za kierownicą ŠKODY FABIA R5 – trzecie miejsce w Rajdzie Preszowa, rundzie mistrzostw Słowacji – rozbudził apetyty, to plan na rozpoczynające się tydzień później Rajdowe Samochodowe Mistrzostwa Polski pozostawał ten sam: zbieranie doświadczeń i oswajanie się z autem. 22-letni Mikołaj Marczyk był aktualnym (i najmłodszym w historii) mistrzem Polski w klasie Open N, ale przecież nigdy wcześniej nie startował w samochodzie klasy R5 i miał dopiero dwuletnie doświadczenie w RSMP.

Optymistyczne prognozy sprawdziły się jednak bardzo szybko.

Już w otwierającej cykl rundzie – Rajdzie Świdnicki-Krause – Marczyk i Gospodarczyk wjechali na podium, ustępując tylko Grzegorzowi Grzybowi i Jakubowi Brzezińskiemu. Wtedy nikt jeszcze nie podejrzewał, że taki sam skład będzie miało podium klasyfikacji generalnej na zakończenie RSMP 2018, ani że jedyną zmianą będzie awans na drugie miejsce dopiero uczącego się nowego auta Miko. Występ w Świdnicy był też dobrym testem siły psychicznej – walka o trzecie miejsce toczyła się aż do mety ostatniego oesu.

Choć nikt już nie miał wątpliwości, że w teamie ŠKODA Polska Motorsport drzemie ogromny potencjał, 52. Rajd Dolnośląski w Dusznikach-Zdroju przypomniał, że rajdy to sport, w którym wiele rzeczy może pójść nie tak. Mikołaj i Szymon wypadli z trasy, tracąc szansę na punkty, których liczba byłaby zapewne znaczna – przed wypadkiem byli wiceliderami, z trzema wygranymi odcinkami specjalnymi na koncie.

Niezrażony Marczyk podkreślał, że pechowa wizyta na Dolnym Śląsku zmotywuje go do jeszcze cięższej pracy. Już w drugi weekend czerwca poparł te słowa czynami. Na trasie lubelskiego Rajdu Nadwiślańskiego załoga ŠKODA Polska Motorsport wróciła do czołówki: zajęła drugie miejsce.

Niestety pech powrócił w kolejnym starcie.

Rajd Śląska zakończył się awarią na przedostatnim oesie, do którego Miko przystępował jako lider rundy z czterema wygranymi odcinkami specjalnymi. Choć Marczyk nie zdobył punktów, to mimo niesprawnego koła ukończył rajd tempem drogowym. To była rozsądna decyzja, bo pozwoliła zachować punkty w klasyfikacji producentów.

Szansą na odwrócenie losu miał być rozgrywany w dniach 9–11 sierpnia bardzo trudny Rajd Rzeszowski.

– Najtrudniejszy rajd, w jakim startowałem – mówił po nim Miko. Choć po raz pierwszy jechał autem klasy R5 po mokrej nawierzchni – efekcie obfitych opadów z piątkowej nocy – pewnie dotarł do mety. Dzięki czwartemu miejscu w rundzie RSMP powrócił na podium w „generalce”.

– Cieszę się, że wraz z Szymonem wystrzegaliśmy się błędów. Trudne warunki pokazały jednak, że jako kierowca mam duże deficyty. Mam nad czym pracować i wierzę, że będzie lepiej – podsumował piątą rundę mistrzostw kraju Marczyk.

I rzeczywiście było lepiej.

Rzeszowskie ściganie kończyło asfaltową część RSMP 2018, co w teorii miało utrudnić pracę kierowcy ŠKODA Polska Motorsport – jego doświadczenie na luźnej nawierzchni było bardzo małe.

Bardzo udanym przetarciem był jednak treningowy rajd Warmińskie Szutry, na którym Mikołaj i Szymon wygrali 5 z 8 oesów i zajęli drugie miejsce. Był to wyraźny sygnał, że w mistrzostwach Polski Miko nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Nikt nie spodziewał się jednak, że wyprawa na Litwę – na przedostatnią rundę RSMP, Rajd Elektrėnai – będzie aż tak udana!

Team ŠKODA Polska Motorsport wygrał obydwa piątkowe trudne technicznie odcinki specjalne i choć w sobotę wszyscy musieli uznać wyższość Nikolaja Griazina i Jarosława Fiedorowa – zespołu, który miesiąc wcześniej zdominował także Rajd Rzeszowski – utrzymali prowadzenie w klasyfikacji mistrzostw Polski.

To była pierwsza wygrana runda w karierze Mikołaja Marczyka, ale jak się miało okazać, najlepsze zachował na koniec.

Wygrana w 75. Rajdzie Polski – najważniejszym starcie całego sezonu – była niesamowitym wyczynem załogi, która miała przecież tylko zbierać szutrowe doświadczenia. Ponieważ zdecydowany lider klasyfikacji generalnej, Jakub Brzeziński, miał problemy na trasie, przed Marczykiem i Gospodarczykiem otworzyła się realna szansa na mistrzostwo Polski. Ostatecznie do Grzegorza Grzyba zabrakło im tylko… jednego punktu.

Wicemistrzostwo i pierwsze miejsce w najbardziej prestiżowej rundzie cyklu RSMP to jednak ogromny sukces, tym cenniejszy, że dwie wygrane na koniec sezonu pozwoliły ŠKODZIE wyprzedzić Subaru w klasyfikacji producentów. Marczyk został też mistrzem kraju w klasie 2.

Imponujący debiut Miko za kierownicą ŠKODY FABIA R5 nadał Rajdowym Samochodowym Mistrzostwom Polski niespodziewanych rumieńców. M.in. dzięki jego postawie rajdowych emocji nie zabrakło do samego końca – losy tytułu ważyły się aż do ostatniego oesu!

Nie wiemy, jak Wy, ale my nie możemy już doczekać się kolejnego sezonu.

 

Klasyfikacja końcowa RSMP 2018

1. Grzegorz Grzyb 151 pkt.
2. Marczyk/Gospodarczyk 150 pkt.
3. Brzeziński/Kozdroń 146 pkt.
4. Kasperczyk/Syty 96 pkt.
5. Poloński/Sitek 78 pkt.
6. Słobodzian/Dachowski 73 pkt.
7. Habaj/Dymurski 59 pkt.
8. Gabryś/Natkaniec 48 pkt.
9. Kołtun/Pleskot 42 pkt.
10. Byśkiniewicz/Wisławski 42 pkt

 

 

Prezentowany materiał dotyczy samochodu rajdowego i ma charakter wyłącznie wizerunkowy. Samochód ten nie jest dostępny w sprzedaży na rynku polskim.

Ta strona używa plików cookie

Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych w oparciu o prawa użytkownika można znajduje się w polityce prywatności opisującej wykorzystanie plików cookie i innych technologii internetowych. Poniżej można również wyrazić zgodę na przetwarzanie danych osobowych dla celów statystycznych i analizy zachowań użytkownika.