Mikołaj Marczyk i Szymon Gospodarczyk z zespołu ŠKODA Polska Motorsport w Rajdzie Nadwiślańskim bronią prowadzenia w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski. Czego należy spodziewać się po drugiej rundzie krajowego czempionatu?

Rajd Nadwiślański na rajdowej mapie jest młodzikiem. W 2013 roku impreza zastąpiła Rajd Mazowiecki, teraz po raz szósty kierowcy będą się ścigać w rajdzie rangi mistrzostw Polski. Odcinki specjalne rozgrywane są na granicy Lubelszczyzny i Mazowsza, w dolinie rzeki Wisły. Bazą rajdu w tym roku są Puławy, gdzie w Parku Naukowo-Technologicznym zostanie zorganizowana strefa serwisowa, a na ceremonię startu zaplanowano przed Urzędem Miejskim.

Prostuj prawą nogę i hamuj!

Rajd Nadwiślański ma zdecydowanie inną charakterystykę od rund rozgrywanych na południu kraju, które dominują w kalendarzu RSMP. Szybkie, szerokie trasy z dużą liczbą cięć, jak i zakrętów pod kątem prostym odróżniają próby zlokalizowane niedaleko Lublina od typowych krętych, górskich oesów. To czego wymaga się od kierowców to odwagi w trzymaniu gazu i opóźnianiu punktów hamowania. Trzeba doskonale “dogadywać się” z oponami, znać samochód, ufać w wykonany opis na zapoznaniu i reagować na to, co się zastanie na drodze – po cięciach jest wiele brudu naniesionego na drogę.

Tylko nie zepsuj auta

Rajd Nadwiślański w tegorocznym wydaniu ma bardzo kompaktowy charakter. Całą rywalizacja zmieściła się w jednym dniu, załogi tylko raz pojawią się w serwisie. A to oznacza, że trzeba bardzo dbać o samochód, bo najmniejszy błąd lub awaria na drugiej pętli może okazać się bardzo kosztowny. I nie będzie już drugiej szansy. Do przejechania jest 109 km, czyli dystans jednego dnia w WRC, a próba “Wilków” ma słuszne rozmiary – aż 27 km. Ona też będzie traktowana jako tzw. Power Stage.

 

Tu wykluwają się młodzi mistrzowie

Odkąd w 2014 roku impreza dołączyła do kalendarza RSMP cieszy się niesłabnącą frekwencją kierowców. Zawodnicy lubią szybkie trasy Nadwiślańskiego, a wyniki końcowe wskazują na to, że warto na tę imprezę patrzeć jako na barometr formy kierowców. Wojciech Chuchała i Filip Nivette wygrywali go na drodze po tytuł, a najstarszy w tym gronie Grzegorz Grzyb w 2015 roku tą imprezą utrzymał się w grze o tytuł, choć go nie zdobył. Mistrzem został trzy lata później. Dwa razy triumfował tu Jakub Brzeziński, ale mistrzostwa jako jedyny z tej grupy nie posmakował.

 

Marczyk zawsze z przodu

Dla Mikołaja Marczyka będzie to trzeci start w Rajdzie Nadwiślańskim. Młody kierowca zespołu ŠKODA Polska Motorsport zawsze dobrze czuł się w tej imprezie. Przed dwoma laty w N-grupowym Subaru wyjeździł szóstą lokatę w “generalce” i był trzeci w swojej klasie. Przed rokiem było jeszcze lepiej. Marczyk już za kierownicą ŠKODY FABIA R5 od samego początku rajdu trzymał się w czołówce. Z racji jednego z pierwszych startów w nowym aucie nie szarżował, ale jechał dobrym tempem. Efekt? Drugie miejsce na koniec rajdu i jasny sygnał, że niespełna 23-letni wówczas kierowca włącza się do walki o tytuł. W tegorocznej edycji Marczyk, zwycięzca Rajdu Świdnickiego-Krause, będzie jednym z faworytów.

Prezentowany materiał dotyczy samochodu rajdowego i ma charakter wyłącznie wizerunkowy. Samochód ten nie jest dostępny w sprzedaży na rynku polskim.

Artykuł powstał we współpracy ze skoda-auto.pl

Ta strona używa plików cookie

Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych w oparciu o prawa użytkownika można znajduje się w polityce prywatności opisującej wykorzystanie plików cookie i innych technologii internetowych. Poniżej można również wyrazić zgodę na przetwarzanie danych osobowych dla celów statystycznych i analizy zachowań użytkownika.